Odszedł Waldemar Birk – wspomnienie

W wieku 71 lat odszedł Waldemar Birk, współtwórca i prezes Grupy Kapitałowej TenderHut – jednej z najszybciej rozwijających się firm z branży IT. Przez bliskich i współpracowników nazywany był człowiekiem renesansu. Doktor informatyki, biznesmen, poliglota, ale przede wszystkim człowiek o niespożytej energii.

Waldemar Birk był postacią znaną i szanowaną na gruncie polskiego biznesu technologicznego. Kiedy 2 lata temu wraz ze wspólnikiem odbierał wyróżnienie gali Deloitte Technology Fast 50, przyległ do Niego przydomek najstarszego start-up’owca w Polsce. Nie bez powodu – miał wtedy prawie 70 lat, jednak energii i pomysłów pozazdrościć mogli Mu o połowę młodsi koledzy.

Zawodowo i prywatnie wiecznie w działaniu

Waldemar Birk, a właściwie Włodzimierz Brzoza, bo nowe imię i nazwisko przyjął ze względów lingwistycznych po wyjeździe z kraju, przez lata pracował nad największymi projektami teleinformatycznymi, zarówno w Polsce, jak i w Danii. Polak, pochodzenia żydowskiego, urodzony w Kazachstanie, posiadający również obywatelstwo duńskie. Swoje życie zawodowe związał z technologią, kończąc studia z zakresu elektroniki na Politechnice Warszawskiej, tam też uzyskał tytuł doktora inżyniera informatyki. Po skończonych studiach w 1976 roku wyjechał do Danii, gdzie początkowo pracował jako programista, analityk, potem project manager i handlowiec. Później Jego kariera galopowała – w swoim dossier zawodowym mógł poszczycić się takimi aktywnościami, jak np. strategiczne zarządzanie projektem Isztar - zintegrowanej taryfy celnej w Polsce, czy współautorstwo m.in. „Strategii implementacji systemu Schengen w Polskiej Policji”, „Strategii wdrożenia wywiadu kryminalnego w Polskiej Policji” i „Strategii implementacji systemu zarządzania jakością w laboratoriach DNA Polskiej Policji”. Oprócz pracy dla wielkiego biznesu i realizacji projektów informatycznych wartych miliony euro – np. system celny w Danii, czy polski system podatkowy Poltax (gdzie był m.in. pomysłodawcą numeru NIP), Waldemar zawsze angażował się jednocześnie w wiele mniejszych, hobbistycznych projektów. Zajmował się np. upowszechnianiem starej polskiej tradycji hodowli kapłonów i występował w programach kulinarnych znanych mistrzów i promotorów zdrowego żywienia – Maryli Musidłowskiej, Roberta Trzópka, Katarzyny Bosackiej, Macieja Nowickiego, Karola Okrasy. Hodował koty rasy maine coon (w jednym momencie miał ich w domu ponad 20 sztuk), angażował się w propagowanie informacji na temat esencji kwiatowych dra Bacha dla zwierząt do zmieniania ich zachowań, posiadał nawet sklep internetowy z kosmetykami dla zwierząt.  W wieku 69 lat, czyli w momencie, gdy większość z nas myśli już o emeryturze, Waldemar Birk, wraz ze wspólnikiem Robertem Strzeleckim, rozpoczął budowę technologicznej grupy kapitałowej TenderHut planując, że w ciągu 10 lat będzie to drugie Asseco.

Ciepły człowiek, świetny szef

Wciąż było Mu mało – nieustannie odczuwał głód zdobywania kolejnych szczytów. Dzięki spójnej wizji i odważnej strategii grupa TenderHut w niespełna 3 lata urosła do rangi jednej z najszybciej rozwijających się organizacji IT w Polsce, która w tej chwili posiada 7 zagranicznych oddziałów, realizując międzynarodowe projekty. Dla pracowników firmy Waldemar Birk był wzorem do naśladowania, uczyli się od niego tego, jak łączyć biznes z pasją. Wiele osób mogących współpracować z Waldemarem wspomina Jego stały uśmiech na twarzy i ciepło w oczach, bezinteresowną chęć pomocy i po prostu to, że był dobrym człowiekiem i świetnym szefem. Potrafił zaskoczyć współpracowników zaproszeniem do firmowej kuchni na własnoręcznie zrobioną jajecznicę, przywieźć wielkiego, prywatnego grilla na firmowy piknik, czy torbę mielonej kawy  prosto z kolumbijskiego targu. Kiedyś zaprosił kilkudziesięcioosobowy zespół projektowy do siebie do domu na osobiście przyrządzone kołduny i zorganizował kurs nurkowania na wyjeździe integracyjnym. W firmie rozmawiał z każdym i to głównie nie o realizowanych projektach, ale o życiu, o tym, że okociła mu się kotka, o planowanej podróży, o ostatnim nurkowaniu. Swoim zachowaniem skracał dystans między ludźmi i bardzo szybko stawał się bliskim dla nich człowiekiem.

Człowiek renesansu, człowiek z sercem na dłoni

We wspomnieniach Jego współpracowników, przyjaciół i znajomych nieustannie przewija się zwrot „człowiek renesansu”. Waldemar Birk zaskakiwał rozległością swojej wiedzy i tym, że interesował się absolutnie wszystkim, będąc przy tym człowiekiem wyjątkowo życzliwym i serdecznym dla innych. Mimo wielu obowiązków wynikających z zajmowania stanowiska prezesa TenderHut i jednocześnie sprawowania obowiązków zarządczych w spółkach zależnych grupy, znajdował czas dla każdego, kto potrzebował Jego rady lub chwili rozmowy. Birk uważał każdego pracownika za tak samo cenne ogniwo w tworzeniu silnej firmy i każdego, bez względu na zajmowane stanowisko czy wiek, traktował tak samo. Niejednokrotnie zadziwiał swoich rozmówców umiejętnościami, np. biegłym posługiwaniem się czterema językami czy… humorem oprawionym w duży dystans do siebie samego. W 2016 roku Waldemar Birk miał okazję odbierać wyróżnienie dla TenderHut, jako jednej z  najszybciej rozwijających się firm technologicznych z obszaru Europy Środkowo-Wschodniej. Podczas wręczenia wyróżnień okazało się, że jest najstarszą osobą w gronie. Środowisko nieco z przekąsem, nazwało Go wtedy najstarszym start-upowcem w Polsce. Ku ich zdziwieniu, Birkowi to stwierdzenie bardzo się spodobało, czym dał ostateczny dowód swojego dystansu do własnego wieku i wielkiego poczucia humoru.

Odszedł, tak jak żył – aktywnie

Na gruncie zawodowym Waldemar Birk wyróżniał się szerokimi kompetencjami, ale także prywatnie był człowiekiem ciekawym świata. Pasje, którym oddawał się po godzinach dowodzą wielkowymiarowości Jego osobowości. Wielką pasją był dla Niego sport i być może właśnie to sprawiło, że mimo skończonych 70 lat Waldemar zaskakiwał sprawnością fizyczną. Lubił wspominać, że w liceum grał w II lidze koszykówki, pomimo niskiego wzrostu. Nurkowanie, pływanie, golf, koszykówka, piłka ręczna, tenis, bieganie, sporty zimowe, czy badminton – w ten sposób prezes TenderHut spędzał każdy urlop. Śmierć dogoniła Go właśnie podczas urlopu, na stoku narciarskim. Ostatecznie zmarł w szpitalu w wyniku zawału.

Waldemar Birk odszedł niespodziewanie w wieku 71 lat, pozostawiając tym samym w smutku i żalu swoją rodzinę, bliskich, przyjaciół oraz współpracowników. Nagle zabrakło Jego wyjątkowej radości życia, ciekawości i energii do działania, którymi zarażał wszystkich. Pamięć po nim pozostanie nie tylko w sercach osób, które Go znały, ale także we wszystkich dziełach, które tworzył. Zapytany kiedyś przez dziennikarza o to, na czym polega sekret Jego osobistego sukcesu, odpowiedział: – „Pozytywnie odnoszę się do nowych pomysłów, nigdy nie nastawiam się negatywnie. I po prostu z charakteru jestem pracusiem”. Te słowa chyba najlepiej oddają charakter Jego wyjątkowej osobowości.